Andora

Coma Pedrosa

Opis wejścia na najwyższy szczyt Andory

Pierwszy dzień w Pirenejach

Jesteśmy w Andorze w miejscowości Ordino, w hotelu o takiej samej nazwie. Nie jest tak łatwo znaleźć tutaj miejsce parkingowe. Andora leży w Pirenejach, przestrzeń pomiędzy górami jest mocno zagospodarowana. Na początku zastanawiałem się, dlaczego na drogach jest tyle rond, na których można jechać tylko w jednym kierunku… – a dlatego, żeby można było zawrócić. To ten kraj, na który w Polsce został nałożony zakaz lotów – chociaż nie ma tu lotniska… 🙂

Ordino

Z Ordino jedziemy do Arinsal, zatrzymujemy się na dużym bezpłatnym parkingu w miejscu, gdzie asfaltowa droga praktycznie się już kończy. Można podjechać 300 m dalej i zaparkować obok drogi – nie polecam ze względu na wysoko wylany asfalt – można uszkodzić zderzak. Coma Pedrosa jest dobrze widoczna z tego miejsca. Szczyt aktualnie ukrywa się w chmurach, ale przez dolinę widzimy zbocze góry. Na wprost jest dość blisko, ale w górach nie ma chodzenia po prostej. Wchodzi się z drugiej strony, obchodząc górę od zachodu.

Coma Pedrosa w chmurach

Rozpakowujemy się i wychodzimy. Szlak rozpoczyna się kilkaset metrów od parkingu. Idziemy w górę żwirową drogą, mijając z prawej strony niewielki wodospad. Następnie szlak skręca w lewo. Wchodzimy w las. Ścieżkę przecina strumyk, dalej przechodzimy po kamieniach. Przed strumykiem można skręcić ostro w prawo i wejść na szczyt od strony północnej. Gdyby nie wczorajsze bieganie po Montserrat być może skorzystalibyśmy z tej opcji 🙂 Kierujemy się w stronę schroniska „Refugi de Coma Pedrosa”, dłuższą ale nieco łagodniejszą trasą. Szlak jest oznaczony biało – czerwonymi paskami.

Zaczynamy podejście
Tablica na szlaku

Po naszej lewej stronie płynie większy potok – przez mostek przechodzimy na drugą stronę.

Na mostku

Z tego miejsca zaczyna się podejście po kamieniach. Za naszymi plecami rozpościera się widok na dolinę. Las liściasty się kończy. Przechodzimy przez las mieszany, z przewagą roślin liściastych których liście o tej porze są w kolorach jesieni. Szczególnie ładnie wśród takich barw prezentuje się wodospad, zasilany wartką wodą z gór.

Marek z polską flagą
Aneta
Wodospad
Widok wstecz - wyraźna granica między lasem iglastym a liściastym
Za wodospadem teren na chwilę się wypłaszcza, przechodzimy przez strumyk na drugą stronę.

Las osłaniał nas przed wiatrem, po jego opuszczeniu podmuchy zaczynają nam dokuczać. Ubieramy się w kurtki. Po wydeptanej ścieżce dochodzimy do schroniska. W tym terminie obiekt jest już zamknięty, przy murach możemy osłonić się przed wiatrem i coś zjeść.

Refugi de Coma Pedrosa

Mimo wszystko przy panującej tutaj temperaturze lepiej się ruszać. Przystanek jest krótki. Idziemy dalej, przed nami rozłożysta trawiasta dolina. Zaczynamy okrążać szczyt od południowej strony.

Zbocze Coma Pedrosa
Widok wstecz - z tyłu budynek schroniska.

Zachmurzenie dziś jest raczej duże, czasami słońce przebija się przez chmury i ładnie rozświetla dolinę.

Dolina kończy się dużym kamiennym piarżyskiem, które omijamy, idąc po jego prawej stronie. Żółte strzałki wskazują kierunek szlaku.

Za usypiskiem przechodzimy obok połączonych, około 100 – metrowych stawów Coma Pedrosa. Kilkaset metrów dalej znajduje się znacznie większy Czarny Staw (Estany Negre). Ścieżka prowadzi wzdłuż jego wschodniej strony. Staw leży pomiędzy zboczem Coma Pedrosa, a szczytem Pic de Sanfonts. Do jego zachodniej strony wpadają kamienie z rozłożystego żlebu.

Estanys de Coma Pedrosa
Estany Negre

Do tej pory szliśmy sami, za stawem przystajemy na chwilę. Ktoś nas dogania – okazuje się że to Polka. Magda szła z koleżanką, ale jej towarzyszka powiedziała: pas. Ma czekać na nią w schronisku – jedno pomieszczenie jest otwarte. Idziemy dalej we czworo.

Ktoś nas dogania
Bardziej wybitny Agulla de Baiau (2860 m) - czyli igła, za nim Pic de Sanfonts (2886 m)

Ostateczne podejście na Coma Pedrosa biegnie po kamiennym zboczu, zbudowanym z łupków i gnejsów. Ścieżka jest słabo widoczna, kamienie często poruszają się pod nogami. Wchodzimy własnym wariantem na szczyt.

 

Zdobycie najwyższego szczytu Andory, wnoszącego się na wysokość 2942 m, nie było trudne. Pierwszy widok na drugą stronę robi wrażenie, prawie 1500 m niżej leży wciśnięte w dolinę Arinsal. Widać dobrze parking, skąd rozpoczynaliśmy marsz. Chmury wiszą kilkaset metrów nad Pirenejami. Najlepszy widok mamy na stronę

zachodnią – z dwoma nieznacznie niższymi szczytami, które górowały nad Estany Nigre. Robimy pamiątkowe zdjęcie z flagą, cel został osiągnięty! 🙂 To mój 8 szczyt do Korony Europy.

Arinsal
Widok na stronę zachodnią
Zbliżenie na Agulla de Baiau i Pic de Sanfonts
Nasz zespół na szczycie 🙂
W drodze powrotnej
Estany Nigre
Przystanek na górski popas 🙂
Słońce poświeciło nam przy zejściu

Wracamy ciekawszą drogą – przez grań z niewielką ekspozycją. Po naszej lewej stronie widać schronisko i jezioro Estany de les Truites. Na szlak wejściowy wchodzimy za Estany Nigre. Polecam trekking w Pirenejach!
Więcej zdjęć jest na stronie Marka: Moja Korona Gór.

0 /10
Ocena przygody