Macedonia

Korab

opis wejścia na najwyższy szczyt Macedonii i Albanii

Ósmy dzień na Bałkanach

W nocy dojeżdżamy do Strezimira, czyli miejsca gdzie można najdalej dojechać autem, jeżeli warunki są sprzyjające. Wleczemy się szutrową, dziurawą drogą ponad godzinę. Najtrudniejszy jest ostatni fragment podjazdu, już bardzo blisko docelowego miejsca. Koła ślizgają się na kamiennej stromej drodze. Czuć swąd spalenizny sprzęgła. Seat męczy się, ale daje radę. Przy padającym deszczu raczej nie dałoby się tu wjechać. W takim wypadku zostawilibyśmy auto przed podjazdem. Powinny się tu zmieścić dwa samochody. 
Strezimir  – baza wypadowa na Korab na wysokości 1453 m, nie posiada żadnej infrastruktury sanitarnej. Pod dużą wiatą leży drewno na opał. Posterunek policji w dużym piętrowym budynku jest zamknięty. Inni turyści siedzą przy ognisku i grają na gitarze. Rozbijamy namioty i przygotowujemy kolację na kuchence. Mimo że jest lato, to na tej wysokości w namiocie i w nocy może być zimno. Jutro rano wychodzimy na szczyt.

Strezimir

Rano do bazy w Strezimirze dojeżdża skoda Kodiak. Polacy. Z miejsca zakładają plecaki i wyruszają pod górę. My dopiero jemy śniadanie. Jest bardzo ładna pogoda. Wychodzimy około 8. Oznaczenie szlaku wygląda jak polska flaga, znaki umieszczone są w odpowiednich odległościach i są dobrze widoczne. Początkowo idziemy przez las, a potem przez kolorową łąkę.

Szlak pnie się w górę za gospodarstwem pasterskim. Przechodzimy bezpośrednio przez nie, obok stada owiec za ogrodzeniem. Ten odcinek jest najbardziej wymagający kondycyjnie na całym szlaku na Korab.

Trasa jest sielankowa. Idziemy jakby złotymi, trawiastymi stepami. Przy takim słonecznym dniu szlak jest bardzo atrakcyjny widokowo. Mijamy polską parę, to już nasza piąta góra w ciągu 8 dni. Kondycja dopisuje.

Na przerwę wybieramy miejsce z widokiem na łagodnie ukształtowaną, rozłożystą dolinę. Teren przypomina wydmy. Nie ma żadnego piętra wyższych krzewów, tak jak kosodrzewiny w Tatrach. Korab, mimo że wysoki – 2764 m, jest prostym szczytem. Wchodzą na niego nawet starsi ludzie. Wystarczy co jakiś czas robić odpoczynek.

Na wysokości około 2300 m skręcamy w lewo. Naszym oczom ukazują się wyższe szczyty. Czy któryś z nich to Korab? Spotkany po drodze starszy turysta mówi, że nie. On już wraca ze szczytu, z tego miejsca jeszcze go nie widać. Dłuższy czas maszerujemy prostą ścieżką z ładnymi widokami, na wprost i naszą lewą stronę. Zbocze po prawej odcina widok na Korab.

Jest początek sierpnia. W zagłębieniu uchowało się trochę śniegu. Przypomina trochę symbol Batmana albo logo pewnego napoju energetyzującego.

Batman?
Widok wstecz

Podchodzimy pod górę, a potem skręcamy w lewo, idziemy pierwszy raz przez kamienie. Płynie tędy niewielki potok. Jeszcze ostatnie podejście i będziemy widzieć szczyt.

Widok na góry które ominęliśmy zakolem
Widok wstecz

Pod samym szczytem wypasane są owce, pilnowane przez psa pasterskiego. Pies warczy, traktuje nas jako potencjalnego wroga. Jedno słowo pasterza wystarcza, by wrócił do stada. Pasterz nie nudzi się tak bardzo jak dawniej, pilnuje owiec, ale przez ten czas „siedzi” w telefonie.

Owce pod Korabem
Pies pasterski

Wychodzimy na przełęcz. Szlak tutaj łączy się z trasą prowadzącą z Albanii. Grupa Albańczyków wychodzi z drugiej strony w tym samym momencie. Jesteśmy na granicy albańsko-macedońskiej. Proszą nas o pokazanie paszportów 🙂

Z lewej ciekawe oznaczenie szlaku
Widok z przełęczy na stronę albańską
Grupa albańska

Jesteśmy, wejście zajęło nam niecałe 4 godziny. Wszyscy tutaj są bardzo zadowoleni 🙂 Robimy zdjęcie grupowe z Albańczykami i parą Czechów.

Albańczycy. Polacy i Czesi
Widok na Albanię

W drodze powrotnej mijamy miejscowego turystę, który chce zrobić sobie z nami selfie. Niżej przechodzimy obok kolejnego, jeszcze większego stada owiec. Zejście tą samą trasą zajęło nam 3 i pół godziny. Wejście na Korab można polecić nawet mało zaawansowanym górołazom. Nie ma wielu turystów. Jest dużo bardzo ładnych widoków. Za całość przyznaję mocną ósemkę.

Owce

Po zejściu do Strezimira jedziemy nad Jezioro Ochrydzkie.

0 /10
Ocena przygody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *