Filipiny

Ligao - Legazpi

ostatni dzień na Filipinach

Bambusowy park na wzgórzu Kawa-Kawa, jezioro Sumlang, Japoński Tunel i wzgórze Lignon.

To nasz ostatni dzień na Filipinach. Jedziemy jeepem około trzydziestu kilometrów dalej do Ligao. Ostatniego dnia przed wylotem nie chcemy wypuszczać się daleko. W Ligao na wzgórzu Kawa-Kawa jest park bambusowy tzn. miejsce gdzie można zobaczyć wiele gatunków bambusa. Atrakcja funkcjonuje na zasadzie płacisz ile chcesz. Park na pewno jest bardziej atrakcyjny wieczorem, wszystko jest wtedy podświetlone.

Jedziemy jeepem
Bambusy
Studnia szczęścia

Wchodzimy wyżej zobaczyć widok ze wzgórza, miejscami widać dym. To miejscowi palą łupiny kokosów. W całym parku największe wrażenie, robi duża rzeźba twarzy Jezusa spoglądającego na wulkan Mayon.

Widok ze wzgórza
Jezus

Wracamy do Legazpi, po drodze wysiadamy obok jeziora Sumlang. To miejsce na leniwy niedzielny odpoczynek z fajnym widokiem na wulkan, dziś w chmurach. W Legazpi chwilę kręcimy się po targu, a w okolicy Embarcadero próbujemy różnego jedzenia z ulicy, tym razem nie udało się trafić na coś smacznego 🙂

Sumlang Lake
Tłuste przekąski w Embarcadero
Targ w Legazpi
Suszące się ryby
Można kupić kokosy

Na Filipinach większe supermarkety reklamują się, puszczając na full muzykę z dużych głośników stojących na zewnątrz. Wyobrażacie sobie jak by to było w Polsce? „Jak sobota to ….” 🙂

Wracamy do domu, mieszkamy przy drodze na wzgórze Lignon. Do tej pory nie miałem czasu tam wejść, chcę zobaczyć tylko wzgórze, a natrafiam przypadkowo na japoński tunel z II wojny światowej! Tunel jest źle umieszczony na mapach google. Wcześniej chcieliśmy go zobaczyć będąc w Jovellar – i nie udało się go znaleźć. Przed wejściem znajduje się duża makieta samolotu Mitsubishi Zero.

Mitsubishi Zero

Japończycy (a raczej przymusowi robotnicy) wydrążyli tunel w 1941 r. Używany był jako skład amunicji, w czasie drugiej wojny sięgał aż do ratusza w Legazpi. Tunel jest nieoświetlony, trafiam tu przypadkowo więc nie mam przy sobie czołówki, muszę świecić telefonem.

Wejście do tunelu
Wnętrze

Trzeba się schylać, łatwo się uderzyć w głowę. Okazuje się, że w dalszej części tunelu Japończycy porzucili sprzęt. Dostępu bronią pełnowymiarowi strażnicy w historycznych mundurach. Pewnie można się ich przestraszyć. Tunel nie jest długi, dziesięć minut wystarcza na przejście. Byłem tutaj sam.

Japończycy zostawili część wyposażenia
I strażników po drodze

Wchodzę na wzgórze Lignon, widzę całe miasto Legazpi i wzgórze Kapuntukan na które wchodziłem pierwszego dnia.

Legazpi, pas startowy i Kapuntukan Hil

Po drugiej stronie jest Mayon, wiatr gna chmury a te rozbijają się o majestatyczny wierzchołek 🙂 To ostatni rzut okiem na wulkan. Wracam do domu.

Chmury rozbijają się o wierzchołek wulkanu

Przed wylotem jemy obfitą kolację: pancit bihon – czyli bardzo smaczny makaron z warzywami. Żegnamy się z sympatycznymi dziewczynami z restauracji i jedziemy na lotnisko.

Kolacja

 Przed nami jeszcze trzy loty. Lot z Legazpi do Manili trwa godzinę. Lecimy ponownie Cebu Pacific, nowym Airbusem A320. Mogliśmy wystartować wcześniej, ale ze względu na duży ruch nad stolicą, pilot powinien wpasować się z czasem przylotu idealnie. Manila jest ogromnym miastem, korki nie kończą się nawet w środku nocy. W całym obszarze metropolitarnym mieszka 24 mln ludzi, czyli około 66% populacji Polski. A na jakiej przestrzeni? Poniżej widać Polskę nałożoną na mapę Filipin. Dlatego nie zostajemy tutaj, za kilka godzin mamy lot do Bangkoku.

Źródło: thetruesize.com
Manila
0 /10
Ocena przygody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *