Grecja

Meteora

klasztory na stromych skałach

Ostatni dzień na Bałkanach

Po wejściu na Mitikas, tego samego dnia wieczorem dojeżdżamy do Trikala, miasta w pobliżu Meteorów. Jeśli jesteś w Grecji musisz zobaczyć Meteory. To taka grecka perełka. Wisienka na torcie naszego wyjazdu. Meteora to masyw skalny, a Meteory to klasztory wybudowane na trudno dostępnych skałach. Pierwszy Wielki Meteor pochodzi z XIV wieku. W tamtych czasach, aby dostać się do klasztoru, trzeba było zostać wciągniętym w koszu lub w sieci na linach. Bywało, że lina pękała. Klasztory w trakcie wojny były w zasadzie niedostępne. Teraz Meteory są dostępne dla zwiedzających, wybudowano mosty. Szkoda, że nie ma możliwości wciągnięcia na górę w tradycyjny sposób. Ja bym dopłacił do takiej atrakcji. Klasztory stały się znanym miejscem turystycznym po „zagraniu” w filmie z Jamesem Bondem – „Tylko dla twoich oczu”. Trzeba przyznać, że lokalizacja pasuje do filmów z agentem 007. To jedyne takie miejsce na świecie, robiące niezwykłe wrażenie.
Na początku warto podjechać na punkt widokowy, czyli skałę leżącą przy wschodniej stronie drogi. Zaznaczyłem to miejsce na mapie. Ze skały widzimy 5 z 6 klasztorów. Dawniej było ich 24. Patrząc na wprost na największe skały, można dostrzec pozostałości po opuszczonych budynkach.

Monastyr Świętej Trójcy
Widoczny Monastyr Roussanou, Varlaam, Wielki Meteor

Poniżej krótki, 1 min film z Jamesem Bondem (Roger Moore) w Meteorze.

Skały na których dawniej były klasztory

Z punkt widokowego podjeżdżamy na parking pod Monastyrem (klasztorem) Varlaama. Miejsce jest bardzo oblegane, ale nieco później niż w godzinę naszego przyjazdu. O 9:30 wchodzimy bez większej kolejki do klasztoru. Wagonikiem na linach dostarczane są towary z dołu na górę. Funkcjonują także wciągarki linowe.

Monastyr Varlaama
Wagonik transportowy
Niewielkie przedmioty wciągane są na linie

Ze schodów wejściowych widoczny jest najmniejszy klasztor – Roussanou. Leży na stosunkowo niewysokiej skale, w porównaniu do Varlaama i Wielkiego Meteora. Klasztory zostały zbudowane na skałach piaskowych i zlepieńcach. Przed wejściem „stoi” około 20 metrowa skała piaskowa. Możemy z bliska popatrzeć na jej strukturę. Raczej nie jest zbyt wytrzymała. Tym bardziej trzeba docenić pracę XIV- wiecznych budowniczych.

Piaskowiec - na dole ludzie.

Klasztor Varlaama posiada duże tarasy, z widokiem na góry oraz na swojego mniejszego „brata” Roussanou. Jest tu bardzo zielono, rośliny pięknie prezentują się na tle jasnych murów klasztoru. Sam budynek jest bardzo zadbany, estetyka i detale wykończenia stoją na wysokim poziomie. Ale tutaj ładnie. Miejsce godne samego Jamesa Bonda 🙂

Widok z Varlaama na Roussanou
Wejście do klasztoru Varlaama

Wewnątrz jest niewielka wystawa, kaplica i ogromna drewniana beczka na 12 tys. litrów wina produkowanego przez mnichów.

Beczka o pojemności 12 tys. litrów
Życie w monastyrach w przeszłości

Po wyjściu z klasztoru Vaarlama idziemy do pobliskiego Wielkiego Meteora.

Wielki Meteor

Z tarasu widokowego można zobaczyć, jak bardzo wykorzystane jest miejsce na skale. Klasztor Varlaama wykorzystuje praktycznie powierzchnię w 100%.

Monastyr Varlaama - widok z Wielkiego Meteoru
Schody
Wielki Meteor
Widok na miejscowość Kastraki
Vaarlam z innego kąta

Wewnątrz jest między innymi muzeum. Ekspozycja pokazuje, że nawet naziści nie byli wstanie zdobyć Meteorów 🙂

Bardzo nam się tu podobało. Po południu wyjeżdżamy do Polski. Jesteśmy za daleko, żeby to zrobić jednym rzutem. Na nocleg zatrzymujemy się w Belgradzie. Rano zabieramy stamtąd Kameruńczyka chcącego się dostać do Wrocławia. Cały kolejny dzień jest wykorzystany na podróż, mnóstwo czasu marnuje się na granicy serbsko-węgierskiej. Łącznie zrobiliśmy autem 5 tys. km.

0 /10
Ocena przygody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *