Grecja - Kreta

Szlak E4 na Krecie w 3 dni​

dzień 1 – Aradena – Agia Roumeli

E4 – czyli długodystansowy europejski szlak i jego kreteński, południowy odcinek. Szlak można przejść od Paleochory do Chora Sfaxion lub odwrotnie, potrzeba na to 3-4 dni. W związku z ograniczonym czasem pobytu na Krecie, zdecydowaliśmy się na przejście trzydniowe. 

Przemek
Tomek
Basia
Kasia

Poza tym wersja czterodniowa, wymaga jednego noclegu na dziko, co wiąże się z cięższym plecakiem. Nasz zespół jest czteroosobowy, ale później, z powodu trudności, zostanie na części trasy skrócony do 3 osób 🙂 Nie ma lekko, to jest wyrypa. Jak to zorganizować, żeby rozpocząć trasę w jednym miejscu, a skończyć ponad 50 km dalej? Początkowo planowaliśmy, że zostawimy auto na początku szlaku, a potem ktoś wróci po nie promem. Ostatecznie jedna osoba podwiozła nas na start, a potem podstawiła auto na końcu szlaku. Może niezbyt optymalnie kosztowo, ale wygodnie. Zaczynamy za Chorą Sfaxion, zatrzymujemy się na drodze i wychodzimy z auta. W okolicy nie ma miejsca na pozostawienie samochodu. Mamy już iść, ale Tomek w ostatniej chwili proponuje, żeby jechać do Aradeny i rozpocząć szlak od zejścia wąwozem w dół. Czemu nie? W zależności od warunków i tempa, mieliśmy przejść Aradenę od dołu, kierować się na zachód i zejść ponownie na E4. Temperatura dochodzi do 30°C – to była bardzo rozsądna decyzja 🙂 Wsiadamy do auta i jedziemy dalej.

Czekam z Kasią na resztę zespołu przy moście nad wąwozem Aradena

Dojeżdżamy do wąwozu. Nad Aradeną wisi drewniano-metalowy most. Do wąwozu można wejść z obydwu stron, my przechodzimy przez most, żeby przejść przez opuszczoną wioskę Aradena. Za mostem jest parking i mały sklepik. Szlak zaczyna się za sklepem, otwieramy bramkę, wchodzimy i zamykamy za sobą (żeby kozy tutaj nie wychodziły).

Aradena - widoczne zejścia na dno wąwozu z obydwu stron

Część starych budynków w opuszczonej wiosce jest w dobrym stanie. Na murach wygrzewa się czarny kozioł, nie boi się ludzi.

Ruiny wioski Aradena

Schodzimy zygzakami w dół, po chwili przechodzimy pod mostem. Przejeżdżające przez drewniane belki auta powodują duży hałas. Idziemy dalej dnem wąwozu, ale pojawia się ekspozycja – coś tu nie tak. Nie ma co na siłę tędy iść, to na pewno nie jest fragment szlaku turystycznego. Po prawej stronie znajduje się obejście.

Zejście
Pod mostem
Na szlaku

Jednocześnie obchodzimy drabiny – najciekawsze miejsce w wąwozie. Ale to nic straconego, cofamy się kawałek i wchodzimy na żelastwo z drugiej strony – od dołu. Po wyjściu wyżej okazuje się, że przegapiliśmy skręt przez leżące na kamieniach gałęzie.

Drabiny
Dziewczyny na drabinie

Aradena ma wyznaczony szlak, ale można go zgubić, mimo to że wąwóz jest wąski. To dobrze, że nie idzie się tak łatwo jak po Samarii. Zdecydowanie bardziej wolę takie miejsca. No i ilość osób – o wiele mniejsza. Mimo, że szlak jest dwukierunkowy w niczym to nie przeszkadza. Spotykamy mniej niż 10 osób. W jednym miejscu jest „slide” – można zjechać kilka metrów po skale.

Kasia prowadzi zespół
Liście niczym Marihuany 🙂

Na końcowym fragmencie wąwozu rosną różowe oleandry. Mijamy truchło kozy z przekręconym karkiem. Chyba spadła z wysokiej ściany. No i koniec wąwozu – warto było przejść go w ten sposób, na końcu jest nagroda – krystalicznie czysta woda 🙂

Przebyty dystans z góry na dół to 5,6 km, około 770 m w dół i 160 m w górę, czas przejścia – 3 godziny.

Marmara, jedna z ciekawszych plaż na szlaku (nie widziałem tych leżących na wschód od niej do Sfaxii). Idealna do snurkowania (mam ze sobą maskę), czysta woda, niewielkie fale, duża głębokość. Są ryby. Można wyjść łatwo z wody na skały i na nich odpoczywać, nadają się do skakania. Są wygodne do chodzenia, nie poszarpane, a woda przy nich głęboka. Dalej można zobaczyć niewielkie groty, dostępne tylko z wody! Mega miejsce.

Plaża Marmara
Marmara - z tych niższych skał można bezpiecznie skakać do wody

Z prawej strony plaży, na wyższej skale, jest restauracja z widokiem. Dociera tu stosunkowo mało ludzi, nie ma możliwości dojazdu autem, tylko na piechotę lub łodzią.

🙂

Późno dziś wyszliśmy, zaczęliśmy dopiero o 11. Jesteśmy tu około półtorej godziny. Chętnie bym został dłużej, ale trzeba wyruszać dalej. Wychodzimy z restauracji schodami w dół, na lewo jest odbicie na szlak, 20 metrów pod górę i przed nami długa prosta.

Za restauracją
Widok wstecz na wioskę Finikas (tym fragmentem ne przechodziliśmy)

Wydaje się, że fragment trasy do Agia Roumeli pokonamy szybko. Po wejściu na wysokość 100 m, następne 3 km idziemy na wprost, powoli tracąc wysokość. Ten fragment nie jest ciekawy. Jesteśmy około 100 m od morza, ale nie widać linii brzegu.

Kozy na szlaku

Zatrzymujemy się na odpoczynek w niewielkim cieniu jedynego tutaj drzewa. Upał doskwiera.

Dłuższy czas mamy taki widok (przebyty fragment wstecz)

Narzucam tempo, zostawiamy za sobą ten kamienisty fragment. Przed nami piaszczysta dzika plaża i przejście sosnowym laskiem powyżej niej. Mimo dobrego tempa, dojście tutaj zajęło nam aż 2 godziny. A to tylko 5 km od Marmary. Praktycznie żadnych trudności i niewielka wysokość. Coś z tymi mapami musi być nie tak … oszukują.

Chyba od dawna nie widzieliśmy zieleni 🙂
Agia Roumeli - 7km na wprost

W tym lasku blisko wody, planowałem nocleg w pierwszej wersji trekkingu, zakładającej wyjście z Chora Sfaxion przez Aradenę do góry i zejście do morza. Ale to byłaby już ultra wyrypa.

Po wyjściu ze strefy cienia dochodzimy do naprawdę małego „kościołka” Agios Pavlos. Drzwi są zamknięte. Wchodzę do wody, żeby się ochłodzić. W okolicy działa mały sklep. Źródła wody nie znaleźliśmy.

"Kościółek" Agios Pavlos

Następny fragment to przejście przez piach, który nas spowalnia. Nie mamy dobrego czasu, a jutro najtrudniejszy odcinek szlaku.

Słońce zaczyna zachodzić za górami.
Kolejna plaża jest żwirkowa. Idzie się łatwiej.

Około 21 dochodzimy do miasteczka, jest już ciemno. Sklepy są otwarte, kupujemy coś do picia i owoce na następny dzień trekkingu.

Mamy nocleg w Sweet Corner Mascali. Obiekt jest oddalony od Agia Roumeli o 600 metrów, budynek stoi niedaleko drugiej przystani promów. Wszystkie 3 noclegi na szlaku rezerwowałem miesiąc wcześniej. Płacimy około 50 zł za osobę. Właściciele czekają na nas, rano napisałem maila że wychodzimy. Mimo późnej pory, możemy zamówić coś do jedzenia, polecam mix mięsny 🙂 Idziemy spać grubo po 23. Dobrze że mamy wygodne łóżka, a nie hamaki czy namiot, chociaż po takiej wyrypie usnąłbym byle gdzie 🙂 Swoje zrobiła temperatura. Po tym dniu Kasia decyduje się zostać jutro na plaży, na następny nocleg dopłynie promem. Kolejny odcinek będzie znacznie mocniej eksploatował organizm 🙂 za to jest najciekawszy.

Agia Roumeli nocą

Dlaczego 7/10? Dałbym więcej, ale na tym odcinku trzeba przejść przez długi, mało ciekawy fragment. Najciekawsze miejsce to plaża Marmara. Subiektywnie najlepsza plaża na E4.

0 /10
Ocena przygody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *