Grecja - Kreta

Szlak E4 na Krecie w 3 dni​

dzień 3 – Sougia – Paleochora

Szlak E4 na Krecie w 3 dni - dzień 3 - Sougia - Paleochora

Trzeci i ostatni dzień naszego trekkingu po południowej części wyspy. Dzisiejszy odcinek jest zdecydowanie najkrótszy. Napotkani w wiosce ludzie mówią, że ten fragment jest równie piękny jak poprzedni (Agia Roumeli – Sougia), ale nie tak ciężki kondycyjnie. Zdecydowanie się z tym zgadzam. Cały odcinek to około 15 km plus 450 m wzniesień. Zaczynamy jeszcze później niż ostatnio, najpierw zakupy, na szlaku jesteśmy o 10:30. Kasia ponownie zostaje nad wodą 🙂 do Paleochory można dostać się promem.  W sumie taki „trekking” można zrealizować pływając promami 🙂

Otoczenie naszego hotelu
Sougia
Wyruszamy

Tuż za wioską, idąc w kierunku Paleochory po lewej stronie, znajduje się działko przeciwlotnicze z okresu II Wojny Światowej. Okazuje się, że jest bardzo dobrze naoliwione, można regulować kąt strzału i obracać całą platformą. Bitwa o Kretę trwała 11 dni.

Działko przeciwlotnicze

Około 1,5 km od miejsca startu zaczyna się niewielki wąwóz. Na ścianie ktoś namalował Grecką flagę. To dobre miejsce do zrobienia zdjęć. Idąc na wprost i później zawracając można zrobić niewielką pętlę i wrócić do Sougii. My skręcamy w lewo i wchodzimy na pierwsze z dwóch wzniesień dzisiejszego dnia.

Jesteśmy 164 m n.p.m. Ścieżka jest wyraźna i wygodna, idziemy szeroką płaską równiną. Jest tu dużo zieleni – jak na Kretę o tej porze.

Płaski teren za wzniesieniem
Dalsza droga

Powoli schodzimy niżej do morza. Widok jest fenomenalny – czeka na nas piękna zatoczka Lissos. W tym trekkingu najlepsze jest to, że nawet jak się zmęczysz, to można co jakiś czas odpoczywać w wodzie.

Lissos

Z „punktu widokowego” nie ma bezpośredniego zejścia do wody, skręcamy nieco w prawo. W okolicy znajdują się antyczne budynki, stare ruiny z mozaiką na podłodze (całkiem dobrze zachowaną) oraz mały kościół.

Antyczna mozaika
Okolice Lissos

Na żwirkowej plaży jest kilka osób. Można tu dopłynąć łódką z Paleochory. Woda jest super. Całkiem blisko po obydwu stronach zatoczki, są łatwe do wspinaczki skałki. Te z prawej nieco ostre (przydałyby się buty). Woda jest wystarczająco głęboka, żeby spróbować deep water solo – skały są niskie, ale cała frajda w tej wspinaczce to wpadanie do wody 🙂 Możemy sobie pozwolić, żeby zostać tu około półtorej godziny.

Skalne wybrzeże zatoczki Lissos
"Deep Water Solo" 🙂
Pomost - można z niego skakać

Jest tak ciepło, że po kilku minutach trekkingu nie czuję, że dopiero byłem w wodzie. Za zatoczką mamy drugie, nieco większe podejście, około 100 m wyżej niż poprzednio.

Lissos - widok wstecz

Patrząc wstecz, widzimy dużą część wybrzeża, którym przeszliśmy już kilkadziesiąt km. Po lewej stronie widać charakterystyczne, „pustynne” wierzchołki w Górach Białych. Dziś nie musimy „cisnąć”, ani walczyć o przetrwanie 🙂

Kawał drogi za nami
Jakby bardziej ucywilizowany fragment szlaku

Powoli tracimy wysokość, przed nami ponownie zejście do wybrzeża, tym razem bardzo łagodne. Prawie nie ma wiatru, tafla wody jest gładka.

Droga na wprost
Widok wstecz - za tym wzgórzem jest Lissos

Idzie się bardzo przyjemnie, ale przydałoby się znów wejść do wody. Od opuszczenia Lissos minęły dwie godziny. Zbliżamy się do mało znanej, dzikiej Astropelekita Beach.

Astropelekita Beach
Zatrzymujemy się na chwilę w ceniu jedynego drzewa

Miejsce jest niepozorne, zejście do wody jest nieco utrudnione. Przechodząc blisko morza, widzę duże „oczko” w skałach. Pionowy szeroki otwór i woda wewnątrz, ale zbyt płytka aby skakać (na Majorce na Cala s’Almunia jest podobne miejsce, tam o wiele bardziej hardkorowe). Za to tutaj jest płytko i łatwo się dostać, a zatoczka okaże się o wiele bardziej unikalna, niż mogło się wydawać.

Wejście do wody

Żeby dostać się do oczka, trzeba przepłynąć lub przejść przez wodę o głębokości około 1,70m – w zależności od przypływu. My byliśmy tu o 15:20. Przechodzimy pod skałą, zawieszoną kilkadziesiąt cm nad wodą. Super miejsce, cieszymy się tym odkryciem 🙂 ale to nie wszystko. Tomek zauważa wąski tunelik pomiędzy skałami. Mimo iż nie umie pływać, schyla się i wchodzi pod skały. Okazuje się, że jest z niego wyjście. To prawdziwa petarda! Tunel ma długość około 10 metrów, jest głęboki na około 60 cm. Miejscami bardzo wąski. Wszyscy przepływamy go kilka razy w obie strony 🙂 Perełka na E4. Wcześniej nie słyszałem o tym miejscu.

Przejście do oczka
Wąski tunel
Wypływam
Wpływam ponownie 🙂
Kolor wody - bajka

Z zewnątrz właściwie nie widać wyjścia spod skał. Nad wodą spędzamy około godziny. Pod wodą nie znalazłem nic ciekawego – pod tym względem lepsze jest Lissos.

Na zewnątrz jest bardzo niepozornie

Było super, czasem lepiej nie wiedzieć wszystkiego o trasie (chociaż akurat o tym miejscu mało kto wcześniej wiedział).

Astopelekita Beach - widok wstecz

Wędrujemy dalej, cały czas bardzo blisko wody. Przeszliśmy około 9 km. Na tym fragmencie nie ma forsownych podejść.

Szlak - kilometr nr 9
Nie było tak lekko, ale wszyscy zadowoleni 🙂

Jakieś 4 km przed Paleochorą znajdują się dwie większe, zagospodarowane plaże z leżakami, infrastrukturą i gastronomią. Zatrzymujemy się na piwo i sok z pomarańczy. Sporo ludzi przyjeżdża tu samochodami i rowerami, do dyspozycji jest duży parking. To ostatnie ciekawe miejsce na szlaku, dalej będzie trzeba iść drogą dla aut. Jakoś nikt po drodze nie chce nas zabrać.

Gianiskali Beach
Ostatni rzut okiem na szlak

Docieramy do Paleochory o 20. Szukamy restauracji z największym telewizorem. Ekipa jest już w komplecie. Trwa Euro 2020. Ludzi jest bardzo dużo, obsługa nie wyrabia się z zamówieniami. Dziś Polska zremisuje z Hiszpanią w meczu o wszystko. Na nocleg do Gialos za Paleochorą (sporo tańszy) dojeżdżamy dopiero o 1 w nocy. To nasz przedostatni dzień na wyspie, jutro rano pozostaje jechać do Chanii na lotnisko.

Łącznie z odpoczynkami w wodzie, trekking zajął nam tego dnia 9 i pół godziny. Bardzo przyjemny dzień. Jeśli ktoś nie chce porywać się na całość, może przejść ten kawałek i wrócić promem. Druga połowa czerwca, to ostatni rozsądny czas na przejście szlaku E4, w następnym tygodniu temperatura dochodziła do 40°. Przejście takich dystansów byłoby fizycznie niemożliwe (albo ryzykowne). Na Kretę dla trekkingu można się wybrać wcześniej, ale wtedy nie będzie aż tak ciepłej wody.

Podsumowując odcinek Aradena – Paleochora to 51,9 km na szlaku, około 2200 m podejścia i 2700 m zejścia. Poniżej kilka minut naszego przejścia na filmiku złożonego przez Tomka.

 

0 /10
Ocena przygody

Tagi

Data przejścia: 19.06.2021

1 myśl na temat “Szlak E4 na Krecie w 3 dni – dzień 3 – Sougia – Paleochora

  1. PiotrWie Odpowiedz

    Pierwszy i trzeci dzień to trasy w sam raz, przejście z Aghia Roumeli do Soughii w jeden dzień to raczej po to by zaliczyć a nie zobaczyć – a szczególnie w Grecji warto chodzić ” siga- siga”, to charakterystyka kraju. Rozmawiałem z człowiekiem który w jednym roku przeszedł trasę w jeden dzień, a po roku chciał pokazać trasę dziewczynie i szli dwa dni – stwierdził że była to inna, dużo ciekawsza trasa.
    Dobrze że założyli tą linę bo bez niej było to miejsce dość niebezpieczne – szliśmy tam dwa razy i trzeba było się lekko przemóc by ruszyć tym odcinkiem ścieżki. Z tego co czytałem to jeszcze nad Aghia Roumeli zamontowali ostatnio jakieś liny, my jak szliśmy pierwszy raz ( 2013 r) to nie było jeszcze znaków żółto – czarnych, tylko słupki, wtedy był mało klarowny, pomiędzy najwyższym wzniesieniem a Domatą były trzy słupki i praktycznie brak ścieżki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *