Sardynia

Trekking na Półwyspie Capo di Caccia

Szósty dzień na wyspie

Około 25 km z Alghero jedziemy na północ, na półwysep Capo di Caccia. O godzinie 11 nie ma już miejsc na parkingu przy grocie Neptuna, a sama grota jest zamknięta – fale są zbyt duże, nie ma możliwości zejścia schodami na dół. Parkujemy około 500 metrów wcześniej na bocznej zatoczce. Plan na dzisiejszy dzień – to przejście około 10 km pętli na półwyspie. Pogoda nie pozwala na kąpiel. Jest dużo chmur i przelotne deszcze.

Widok z parkingu na Torre del Bolo
Zejście do Groty Neptuna (Grotte di Nettuno)

Z parkingu idziemy w okolice zejścia do Groty Neptuna, a następnie wchodzimy szeroką drogą na prawo na górę. Jesteśmy na wysokości latarni. Nad morzem przechodzą chmury, kilkaset metrów dalej pada deszcz.

Latarnia na półwyspie Capo di Caccia

Tak prezentuje się widok na prawie całą dzisiejszą trasę (zdjęcie niżej). Będziemy zmierzać do kamiennej chatki obserwacyjnej  „Torre della Penya” – wybudowanej wysoko nad klifem po lewej, ostrej i niedostępnej stronie wybrzeża. Dochodzimy do budynków ogrodzonych siatką i idziemy wzdłuż niej po prawej stronie. Ścieżka jest wyraźnie wydeptana. Później szlak jest mocniej zarośnięty przez niskie krzewy, trzeba się nieco przedzierać.

Niedaleko tego miejsca jest znana ferrata „de Cabirol” – ze względu na potrzebę remontu zamknięta. Dojście do niej jest mocno zarośnięte. Morze szaleje, fale unoszą się i rozbijają się na skałach. Po stronie zachodniej, blisko ferraty z morza wyrasta wielka samotna skała z oknem pośrodku – La Foradada. Woda przewala się otworem. Obserwujemy widowisko siedząc nieco poniżej wielkiego klifu.

La Foradada
Największy klif
Szeroka panorama

Do tej pory nikt nie przechodził szlakiem, ludzie zostawiają auta na dużym parkingu obok i wychodzą na punkt widokowy poniżej naszego miejsca.

Okolice parkingu

Przechodzimy przez parking i idziemy szosą, na zakręcie wchodzimy w zarośla i podchodzimy do góry. Za skałami ukryta jest Cala Inferno – mała zatoczka otoczona wysokimi klifami. Nazwa na pewno nawiązuje do wysokich fal, które się tu wdzierają. Zejście do „piekieł” nie jest proste. Gdyby nie pogoda na pewno bym spróbował, szkoda że nie ma słońca. Na pewno w tym miejscu nie byłoby wielu innych ludzi.

Cala Inferno
Widok wstecz - z górki w dół i na górkę

Przechodzące przelotne deszcze w końcu nas dopadają. Nie ma się gdzie schować, na szczęście deszcz szybko przestaje padać, jedynie ścieżki robią się bardziej zabłocone.

Ciekawe co jest za krawędzią?
Znów się nie udało dobrać butów, ale i tak jest fajnie 🙂

Idziemy teraz po dość szerokich, skośnie ułożonych płytach skalnych. Jesteśmy blisko wieży.

Jest – najwyższy punkt naszego trekkingu – Torre della Penya. System wież obserwacyjno-obronnych został wybudowany na wybrzeżu w latach 1585 – 1588. Wieże były ustawiane jedna przy drugiej w zasięgu wzroku, tak aby w przypadku zauważenia pirackich statków szybko powiadomić główne siły w Alghero. Chatka jest w dobrym stanie, można wejść do środka i poczuć się jak średniowieczny obserwator, albo schronić się przed deszczem 🙂

Torre della Penya
Otwór obserwacyjny
Na posterunku

Z punktu obserwacyjnego schodzimy prosto w dół po dużych płytach, po drodze przy stacji transformatorowej trzeba przejść okrakiem przez niewysoką siatkę, żeby skrócić sobie drogę.

Schodzimy w dół
I już na dole - tam byliśmy

Jesteśmy blisko parkingu, idziemy jeszcze zobaczyć z bliska wschodnią większą wieżę – Torre del Bolo. Nie ma do niej dostępu, za to pogoda się poprawia. Stąd po prawej stronie widać Alghero – wyłania się zza skał.

Torre del Bolo

Daję ósemkę, półwysep to świetne miejsce na lekki trekking. Dałbym więcej gdyby dało się wejść do jaskini, na ferratę i do wody. Ale widoki były przynajmniej niczego sobie.

0 /10
Ocena przygody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *