Gruzja

Trekking z Omalo do Shatili

dojazd z Tbilisi do Omalo

Trekking z Omalo do Shatili - dojazd z Tbilisi do Omalo

Pod koniec sierpnia byliśmy w Gruzji, a dokładniej w Tuszetii. Skład jest czteroosobowy, ja, Aneta, Joanna i Natalia.
Zaczynam opis, nie od samego trekkingu – ale od dojazdu, dlatego że sama droga zajmuje prawie cały dzień i jest bardzo atrakcyjna. Swego czasu została zaklasyfikowana przez BBC, jako siódma najtrudniejsza droga na świecie. Przylatujemy oczywiście do Kutaisi, a nie do Tbilisi bo jest kilka razy taniej. Do stolicy dostajemy się autobusem. Georgian Bus ma kursy zsynchronizowane z lotami. Koszt dojazdu to około 23 zł w jedną stronę, za 1 lari więcej można kupić elastyczny bilet. Ja nie wiedziałem jeszcze kiedy wrócę i później z tego skorzystałem. Już w drodze powrotnej zostawiłem w autobusie czapkę, zorientowałem się zbyt późno i autobus odjechał spod lotniska. Szybko napisałem o tym przez messenger’a do Georgian Busa. Na szczęście ktoś jeszcze pracował, za kilkanaście minut kierowca przyjechał i zwrócił mi czapkę! Także warto z nimi jeździć 🙂

Do Tbilisi dojeżdżamy po 22, jemy kolację na miejscu w hostelu. Wynajęliśmy cały pokój za około 25 zł za noc, tj. na osobę ze śniadaniem. Rano podjeżdża po nas kierowca. Transport zorganizowała Magda Konik, Polka mieszkająca w Omalo. Aby obniżyć koszty dochodzą do nas dwie osoby podróżujące na własną rękę, Zbyszek i Robert. Łącznie jest nas sześcioro. Na stacji tankujemy do pełna. Droga z Tbilisi do Telawi to około 100 km, potem kolejne 100 do Omalo. Cena za transport wynosi 450 lari (ok. 600 zł) do podziału na 6.

Czarna Delica

Po drodze zatrzymujemy się w sklepie, żeby zrobić drobne zaopatrzenie na trekking. Drugi dłuższy postój mamy w Telawi, warto zobaczyć duży targ. Na trekkingu dwa dni z rzędu nocujemy w namiotach, wyżywienie trzeba zorganizować we własnym zakresie. Na targu dziewczyny robią zakupy na obiady, a chłopaki wino na drogę za około 8 zł (chyba jakieś 3 litry). Takie wino z targu nie jest jakieś przepyszne, ale w sam raz na taki przejazd 🙂

Targ w Telawi
Lokalna orkiestra
Kupujemy warzywa
Spontaniczne zdjęcie z parą Gruzinów 🙂

Wyruszamy, przed nami kilkugodzinna droga, pogodę mamy bardzo dobrą. Po drodze z naprzeciwka mija nas Ził wiozący może ze 20 osób.

Ostrożnie ...

Droga prowadzi coraz wyżej przez zalesiony obszar wzdłuż rzeki. Dziś mamy dużo czasu, nie musimy się spieszyć. Po drodze zatrzymujemy się w kilku miejscach, gdzie można zostawić samochód z boku. Pierwsze  – to miejsce wypadku z 2019 r. Kamaz spadł w przepaść, zginęło siedem osób. Takim ciężkim autem trudno jest poruszać się po wąskiej drodze.

Tablica upamiętniająca ofiary wypadku
Pierwszy postój

Co jakiś czas zmieniamy się na przednim siedzeniu, żeby każdy mógł bardziej doświadczyć wrażeń z tego przejazdu. Czasami musimy się minąć z kimś z naprzeciwka. Nie zazdroszczę kierowcom wynajętych aut, jeśli trafi im się mijanka w trudnym miejscu. Miejscowi kierowcy są doświadczeni.
Gdyby komuś zabrakło paliwa, to można je kupić po drodze. Drugi postój mamy powyżej linii drzew. Widać stąd auta, które jadą drogą wyciętą w zboczu góry ku przełęczy Abano. W tym miejscu znajdują się ławki i stolik, można nabrać wodę do picia ze strumienia – tak wino się już skończyło 🙂

Drugi postój

Różnice wysokości są naprawdę znaczne, jeden błąd i samochód może wylądować kilkaset metrów niżej. Na szczęście dziś są świetne warunki.

Oni nie mieli szczęścia
Przebyta droga
Komuś urwała się oś...

Pogoda dopisuje, dojeżdżamy na najwyższy punkt tego dnia, czyli przełęcz Abano – 2826 m n.p.m. Zatrzymuje się tu kilka innych aut. Mamy bardzo dobrą widoczność, robimy grupowe zdjęcie. Dobrze widoczne są pordzewiałe słupy energetyczne, kiedyś dochodził tędy
prąd. Jednak po każdej zimie trzeba było naprawiać uszkodzenia i tak w kółko. Obecnie mieszkańcy Tuszetii muszą radzić sobie sami.

Widok z przełęczy Abano
Przełęcz Abano
Wszyscy w świetnych humorach 🙂 fot. Zbyszek

Idziemy jeszcze zobaczyć widok na drugą stronę przełęczy, tam wijąca się droga opada do doliny. Wow. Świetnie jest tutaj być, wszyscy wracają zadowoleni do auta i w dalszą drogę!

Zjazd na drugą stronę
Panorama

Zatrzymujemy się ostatni raz. Aneta po drodze koniecznie chciała się wykąpać. Teraz mamy okazję, ale nie będzie kąpieli w gorących źródłach, tylko w zimnej górskiej rzece 🙂 Rybacy pozwalają nam wejść do wody. Też wchodzę, woda jest lodowata, wytrzymuję krócej niż dwie minuty 🙂

Woda jest bardzo zimna
Stado konii

Dojeżdżamy na szeroką równinę, do Omalo już tylko kawałek. Największa wioska w Tuszetii jest podzielona na Dolne i Górne Omalo. My nocujemy w Dolnym Omalo u Magdy Konik. Jechaliśmy z Tbilisi łącznie 8 godzin, w tym przerwy na zakupy w sklepie i na targu (1 godzina), oraz 4 postoje na górskiej drodze. Bez przerw sama jazda zajęłaby około 1,5 godziny z Tbilisi do Telawi i kolejne 3,5 godziny do Omalo. Przed kolacją mamy jeszcze czas przejść się do górnego Omalo, zobaczyć Twierdzę Keselo.

Równiny przed Omalo
Dolne Omalo
Twierdza Keselo
Górne Omalo

Kolacja była urozmaicona, oczywiście chachapuri, zupa, ser, pomidory, faszerowana papryka, kapusta, ryby i wino. Wszystko lokalne. Żyć nie umierać 🙂 Siedzimy długo w nocy na zewnątrz. W Tuszetii jest jeszcze jedna atrakcja – droga mleczna. Nigdy nie przypuszczałem, że może być aż tak wyraźna, coś niesamowitego. Byłem wcześniej w Macedonii w odludnym parku Mawrowo, jednak to nie to samo. Niestety nie udało się uchwycić drogi na zdjęciach, w taki sposób jakbyśmy chcieli, nawet dobrym aparatem Zbyszka.

Kolacja

Oprócz nas w pensjonacie nocuje jeszcze druga polska grupa, łącznie jest nas dziesięcioro. Następnego dnia pięcioro z nas wyrusza na trekking do Shatili. Kliknij strzałkę, żeby przejść dalej. Poniżej krótki film z przejazdu do Omalo.

1 /10
Ocena przygody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *